Wyniki szukania recenzji dla: Akame Ga Kill! | |
---|---|
![]() |
Akame Ga Kill! Prawie każdy z nas ma w życiu jakieś marzenie, do którego dąży nie zważając na przeszkody stojące mu na drodze do jego spełnienia. Ścieżka do pragnień dla niektórych jest trudna, pełna wysokich gór i głębokich dołów, a dla innych łatwa i równa. Nie każdy potrafi jednak dotrzeć do swojego celu. Nawet ci, będący na prostych drogach, potykają się, czasem o własne stopy, rezygnując ze swojego marzenia i dając mu plakietkę "niemożliwego do spełnienia". Albo wyznaczają sobie nową drogę, czasem jeszcze bardziej niebezpieczną od poprzedniej. Choć marzenia nie są głównym wątkiem Akame ga Kill to stanowią dość ważną część fabuły. To właśnie przez nie Tatsumi - główny bohater historii, wyrusza do stolicy. Przyświeca mu szlachetny cel - pragnie uwolnić mieszkańców swojej wioski od wysokich podatków i biedy - ma nadzieję, że gdy stanie się wielkim wojownikiem jego rodzina i przyjaciele nie będą musieli żyć w ubóstwie. Nastolatek po przybyciu do stolicy jest zachwycony. Z iskierkami w oczach przygląda się tutejszemu życiu, nie mogąc się nadziwić jak bardzo różni się ono od tego, które dotychczas znał. Z niezwykłą pewnością siebie idzie zaciągnąć się do wojska. Oczekuje wysokiego urzędu, więc gdy zapisujący go żołnierz proponuje mu miejsce w piechocie oburza się, i wymachując mieczem wyciągniętym z pochwy, żąda przynajmniej miejsca kapitana. Wiele na tym nie zyskuje - rozzłoszczony mężczyzna wyrzuca go za drzwi. Rozłożonego na ulicy Tatsumiego, znajduje Leone - cycata blondynka, która za postawienie kolacji obiecuje chłopakowi wysoką posadę w wojsku powołując się na swoje znajomości. Nastolatek, oczarowany propozycją kobiety, bez wahania się zgadza. Zabiera Leone do najbliższej gospody i kupuje jej jedzenie oraz alkohol. Najedzona i lekko podpita dziewczyna zabiera od niego sakiewkę z pieniędzmi i z obietnicą załatwienia ważnej dla Tatsumiego sprawy nakazuje mu czekać w gospodzie. Nastolatek z spędza długie godziny w karczmie oczekując Leonę, do czasu, gdy barman chcący zamknąć lokal, informuje go, że został oszukany. Ogołoconemu ze wszystkich swoich oszczędności Tatsumiemu pozostaje znaleźć sobie wygodne miejsce do spania na ulicy. Szczęście jednak uśmiecha się do chłopaka i zostaje on przygarnięty pod dach bogatej rodziny, która ofiaruje mu jedzenie i ciepłe posłanie, a w dodatku załatwienie posady w wojsku. W chwili gdy nasz protagonista zaczyna wierzyć w dobro ludzi mieszkających w stolicy, dochodzi do niespodziewanego zwrotu akcji. Zaczynając oglądać to anime byłam pewna, że będzie to kolejna historia o bohaterze ze zdolnościami Marysi Zuzanny zdobywającym świat, a przy okazji harem godny największego playboya. Moje przypuszczenia okazały się jednak błędne - całe szczęście, bo mam serdecznie dosyć takich historii. Jestem wręcz znudzona nieśmiertelnymi postaciami ratującymi całą ludzkość od złych postaci. Właśnie... Zło i dobro. Ogromnym plusem tej produkcji jest to, że te dwie rzeczy nie zostały od siebie oddzielone, jak to się dzieje w innych anime. W Akame ga Kill nie występuję coś takiego jak podział na jasną i ciemną stronę - wszystko jest w odcieniach szarości. Kolejną dobrą cechą tego anime, jest brak cenzury. Krew leje się tu strumieniami, a ludzkie kończyny czasem odłączają się od reszty ciała. Nie jest to jednak pokazane w sposób bardzo drastyczny, więc osoby o słabych nerwach nie muszą się martwić. Bohaterowie tego anime są niezwykle oryginalnymi, nieco dziwnymi osobami. Jednak nie zalecam przywiązywania się do żadnej z nich. Może się to źle na was odbić. Nigdy nie mamy pewności kto zginie i czy postać, która najbardziej przypadła nam do gustu pojawi się w dalszych odcinkach. A musicie mi wierzyć, ich da się naprawdę mocno polubić. Mimo swoich wielu zalet, anime ma też dużo minusów. Po pierwsze - odejście od mangi i pominięcie wielu wątków, które, nie ukrywam, chciałabym zobaczyć w animowanej wersji. Po drugie - nagłe przyśpieszenie akcji sprawiające że poziom animacji się pogorszył. Sprawia to wrażenie, że twórcy anime zwracali uwagę bardziej na szybkie zakończenie serii, niż na jej jakość. Po trzecie - nieustanne balansowanie anime na granicy komedii i poważnej produkcji. Z naprawdę smutnych, poważnych wątków seria przechodziła w trybie błyskawicznym do zwykłej komedii godnej zamieszczenia w jednej ze szkolnych serii. Oprawa audiowizualna była dobra. Nie niesamowita, czy cudowna, ale dobra. Wpasowała się w klimat anime. Jedynym co mnie boli, to zmienienie openingu.Druga wersja kompletnie mi się nie spodobała i ją przewjałam. Jeśli chodzi o kreskę, to nie ma w niej nic szczególnego. Ale trzeba przyznać, że jest urocza. Idealna do słodkich haremówek z bandą kolorowłosych dziewoi. Anime dostaje ode mnie mocne 4/5 -warte obejrzenia, jednak nie mam w nim nic, co by mną jakoś szczególnie wstrząsnęło." |